MGKS wygrał batalię w Kamieńsku


Ten dzień na długo zostanie w pamięci zawodników i działaczy MGKSu Drzewica. Faworyt, wicelider z Kamieńska postawił bardzo wysoko poprzeczkę, każąc zawodnikom trenera Ryszarda Pomykały wspiąć się na wyżyny umiejętności. Mecz ten był starciem najlepszego w okręgówce ataku – Świtu z obroną – MGKSu. Ci którzy uważali że mecz rundy odbył się 3 tygodnie temu podczas starcia miejscowych z Polonią powinni posłuchać fanów futbolu z Kamieńska, którzy zgodnie uznali że Drzewica zaprezentowała znacznie wyższy poziom. I to w dodatku, bez Wojciecha Ruty, Konrada Kucharczyka, Huberta Wiktorowicza, Wiktora Sadzikowskiego i Jakuba Guleja. Pomimo dwóch remisowych potknięć i porażki z Polonią Piotrków Tryb. zawodnicy mogą być z siebie niezwykle dumni.
Mecz w Kamieńsku zaczął się od zmasowanych ataków gospodarzy, którzy obok gry skrzydłami aktywnie wchodzili wysoko w szeregi naszej obrony. Niemal każdy ich odbiór kończył się celnym pierwszym podaniem dzięki świetnej grze bez piłki, a dośrodkowania lewonożnego Szymona Błachowicza powodowały że nieustannie w górę wyskakiwali Starus i Rafalski bądź bramkarz Tąder. On swoją instynktowną obroną uchronił nas od gola już w 6 minucie, gdy Wrzoskowi umknął najlepszy strzelec Świtu Jarosław Bąkowicz. Wszelkie próby urwania się bokami Miązka czy Bednarczyka kończyły się ewidentnymi faulami. Z wyraźnej przewagi gospodarzy wytrącił wychodzący do dobrego podania z głębi pola Sebastian Jura. Był on na 20 metrze przed bramką faulowany, co skończyło się na żółtej kartce dla obrońcy. Rzut wolny egzekwował celnie Kaczmarek – piłka skozłowała przed młodym golkiperem Świtu, a dobitka Jury trafiła go w ofiarnej lecz skutecznej interwencji prosto w twarz, zamraczając na parę chwil. Gra została przerwana, by mógł dojść do siebie i kontynuować grę. Od tej pory Świt choć nadal atakował, często utwierdzając nas w przekonaniu że wspomniany Błachowicz ma najlepsze wrzutki w lidze, to przykładał więcej uwagi do obrony. Odnotować warto rajd Sarwy, który minął 4 zawodników przy linii będąc finalnie zablokowanym. W okolicach 30 minuty kapitalnie interweniował Tąder, broniąc strzał z 25 metrów, który ze zbyt krótko wybitej piłki oddał obrońca gospodarzy. Podobna, choć krótsza od Sarwy szarża z lewej strony Wrzoska przyniosła nam bramkę na 1:0. Odważnie na pełnej szybkości biorąc na ciało jedno i drugie wybicie obrońców Świtu przedostał się już w pole karne, gdzie jego dogranie do Kaczmarka zostało przecięte przez obrońcę do własnej bramki. Po chwili radości znów trzeba było bronić ataki gospodarzy, lecz jeden z nich nadział się na zabójczą kontrę. Miązek pognał lewą stroną, zszedł do środka i wysunął piłkę do przeżywającego drugą młodość Sebastiana Jury. Ten skierował piłkę płasko do bramki pomimo rozpaczliwie interweniującego bramkarza. Ataki rozjuszonego Świtu nie mijały, i tak w 39 minucie grający trener Przemysław Olejnik urwał się spod krycia Mareckiego i wykorzystał głową centrę… wiadomo kogo z rzutu rożnego.
Do przerwy wynik nie uległ zmianie, a rozmowa motywacyjna w szatni nie pozwoliła stracić koncentracji niezwykle eksploatowanej tego dnia całej jedenastce. Odpowiedzialność spoczywała na każdym, i na serio wzięli to na swoje barki zawodnicy. Pomimo powolnego rozkładania przeziębionego już przed meczem Sarwy, skutecznie pozbawił wielu okazji do dośrodkowań gospodarzy, a gdy już miały one miejsce, skutecznie zażegnywane było niebezpieczeństwo. Z przodu na okazję czyhali głównie Jura i Kaczmarek, którzy potrafili przytrzymać piłkę bądź stworzyć zagrożenie. I tak w 57 minucie lukę w obronie wypatrzył ten drugi, a na 3:1 podwyższył w sytuacji sam na sam man od the match Jura. Mecz do nudnych nie należał, i co chwilę miały miejsce ciekawe próby zmiany rezultatu. I tak znów w krótkim odstępie mogliśmy podwyższyć na 4:1, lecz fantastycznym refleksem popisał się znów młody bramkarz Świtu, wybijając nogą z linii bramkowej strzał Mareckiego, który złapał rykoszet. Również golem po rykoszecie mógł zakończyć się strzał Bednarczyka, lecz piłka trafiła w boczną siatkę. Świt zapominał o obronie lub faulował, angażując wiele sił w atak coraz częściej grając prawym skrzydłem lub długimi podaniami. Po jednym z nich faulu dopatrzył się arbiter zawodów i podyktował rzut wolny z 18 metrów, na wprost bramki MGKSu. W słupek strzelił wspomniany już Olejnik, piłka fartownie wróciła do niego i dobitka była już skuteczna, wynik 2:3 pojawił się w 83 minucie. Ostatnie 13 minut gry, bo tak wydłużony został mecz było szaleńczą walką o wyrównanie gospodarzy i o podtrzymanie wyniku MGKSu. Brutalny faul na Jurze przyniósł kolejną kartkę, a napomniany został też nieco wcześniej on sam oraz Wrzosek. W 95 minucie zagranie z rzutu rożnego wypiąstkował Tąder i sędzia zakończył zawody.
3 punkty wzniosły MGKS na pozycję wicelidera z 5 punktami straty do Polonii Piotrków Tryb. oraz 10 punktami przewagi nad miejscem poza podium rozgrywek.
Za tydzień w Niedzielę podopieczni trenera Ryszarda Pomykały zakończą rundę podejmując czwary Szczerbiec Wolbórz, z niezwykle skutecznym snajperem Kamilem Kubiakiem, który w bieżącej kampanii zdobył już 18 bramek. MGKS łącznie ma ich 23.

🏆 XII kolejka kl. „O”:
Świt Kamieńsk – MGKS Drzewica 2:3 (1:2)
⚽ samobójcza 33, Sebastian Jura 36, 56
📝 Tąder – Jura, Sarwa, Rafalski, Kaczmarek, Starus, Miązek, Bednarczyk, Marecki, Wrzosek, Matyja
🔃 Jędrzejczak, Babisz, Kacprzak, Zawada

Inne wyniki okręgówki:
(sobota – 3 listopada)
Astoria Szczerców – Włókniarz Moszczenica 2:0 (1:0)
(Kamil Wańdoch 5, Dawid Miedwiediew 13)
LUKS Gomunice – Czarni Rozprza 1:2 (1:0)
(samobójcza 35 – Michał Stępień 88, Błażej Wieczorek 90)
LKS Czarnocin – Start Lgota Wielka 3:2 (1:1)
(Nikodem Misio 33, Łukasz Kwaśniak 61, Kamil Zduniak 80-karny – Jakub Iskrzyński 25, Łukasz Smolarczyk 88)
Polonia Piotrków – Olimpia Wola Załężna 4:0 (1:0)
(Adrian Malicki 13, 56, Mateusz Jakubiak 72, Dominik Bykowski 90)
Szczerbiec Wolbórz – GUKS Gorzkowice 4:1 (1:1)
(Patryk Zaremba 43, Kamil Kubiak 57, Caio 80, Hubert Link 88 – samobójcza 4)
(niedziela – 4 listopada)
LKS Mniszków – Omega II Kleszczów 2:2 (0:0)
(Łukasz Biskup 73, 90 – Damian Bisaga 51, Jakub Tazbir 61)