Rezerwy poległy choć wyrównały ze stanu 0:4


Na boisku w Sobawinach przybyli kibice obejrzeli thriller, przeplatany komedią. W pierwszej połowie grę próbował prowadzić MGKS Drzewica, ale odkąd stracił bramkę po celnym strzale z 25 metrów zawodnika WOYa, nastąpił potężny zastój. Dotychczasowa gra, mocno szarpana, pozwalała wysnuć wniosek o lekkiej przewadze Drzewicy, co szybko poszło w niepamięć, wraz z kolejną zdobytą przez gospodarzy bramką. W najlepszej okazji w pierwszej połowie nie spisał się Piotr Dąbrowski, który dogranie Kacprzaka przeniósł znacznie nad bramką w sytuacji 1×1. Brakowało zarówno akcji oskrzydlających jak również środkiem, gdyż multum podań kończyła się na pewnie grającej obronie gospodarzy, a zwłaszcza na przymierzanym jeszcze niedawno do gry w barwach MGKSu młodym Bartoszu Bińku, który niegdyś występował u trenera Ryszarda Pomykały w KSie Paradyż. W grze obronnej nie pomógł zarówno przy pierwszej jak i drugiej bramce rezerwowy bramkarz „jedynki” Bartłomiej Jędrzejczak, który swoje wyjścia spóźnił do spółki z reakcją obrońców. Na 5 minut przed końcem I połowy gol na 3:0 dla gospodarzy był już efektem wyważonej gry wskutek bardzo dużej harmonicznej pracy wszystkich formacji podopiecznych trenera Artura Wojtala. W drugiej połowie nastąpiła jedna zmiana – za Wojtarka wszedł Karol Białek. I on nie ustrzegł się błędu, pozwalając swobodnie ograć się w narożniku pola karnego, przez co dośrodkowanie zawodnika WOYa zamienione zostało na bramkę na 4:0. W zawodnikach MGKSu nie zgasła nadzieja, i w 54 minucie po centrze Trzeźwińskiego kontaktową bramkę zdobył głową Dąbrowski. Ten sam zawodnik po 2 minutach lewą nogą wpakował piłkę na 2:4, po niezbyt skutecznej interwencji obrońców WOYa, w których szeregi wkradła się nerwowość. Pójść za ciosem, krzyczał kapitan Zawada, i tak też się stało – dogranie Kacprzaka wykorzystał Dąbrowski, który chyba zapisał na swoje konto najszybszego hat-tricka w karierze. Parę minut później za Trzeźwińskiego na boisko wszedł Pancer, co próbowali wykorzystać zawodnicy z Bukowca, którzy wyczuli jego niezbyt dobrą dyspozycję. Potrzebował na to zaledwie 7 minut. Większość podań było już coraz częściej długimi, choć więcej panowania na boisku było nadal po stronie gospodarzy. W 88 minucie wyczerpanego Potiego zmienił Marcin Będkowski. Po rzucie wolnym dla Drzewicy, właśnie on znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem i został w tej sytuacji sfaulowany w polu karnym. Wyrównał pewnym strzałem z rzutu karnego Dominik Zawada. W ostatniej akcji meczu wynik na 5:4 ustalili gospodarze, egzekwując rzut wolny jeszcze z własnej połowy, po którym to piłkę do bramki wpakował Jakub Białeta. Bramka ta wpadła na konto słabo dysponowanego w tym dniu Jędrzejczaka, który nie zaryzykował wybicia, mając ogromną przewagę fizyczną.
 VII kolejka Klasy „B”:
WOY Bukowiec Op. – MGKS II Drzewica 5:4 (3:0)
 Piotr Dąbrowski 3, Dominik Zawada
 Jędrzejczak – Zawada, Niedziałkowski, Babisz, Kowalczyk, Wojtarek (46 Białek K.), Dąbrowski (88 Będkowski), Stachniak, Trzeźwiński (65 Pancer), Kacprzak, Kiljanek
 Biernat, Brzeziński
Inne wyniki kl. „B”:
(niedziela – 7 października)
Zjednoczeni Budziszewice – LKS Mroczków 2:2 (1:1)
Pionier Baby – LKS Białaczów 3:4 (0:2)
KS Poświętne – Tęcza Janków 2:1 (0:0)
pauzowały: Atom Januszewice, LUKS Mroczków-Dzielna